Ewangelia (Mt 9, 9-13)
„Powołanie Mateusza na apostoła„

✠ Słowa Ewangelii według Świętego Mateusza

Jezus, wychodząc z Kafarnaum, ujrzał człowieka imieniem Mateusz, siedzącego na komorze celnej, i rzekł do niego: «Pójdź za Mną!» A on wstał i poszedł za Nim.
Gdy Jezus siedział w domu za stołem, przyszło wielu celników i grzeszników i zasiadło wraz z Jezusem i Jego uczniami. Widząc to, faryzeusze mówili do Jego uczniów: «Dlaczego wasz Nauczyciel jada wspólnie z celnikami i grzesznikami?»
On, usłyszawszy to, rzekł: «Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają. Idźcie i starajcie się zrozumieć, co znaczy: Chcę raczej miłosierdzia niż ofiary. Bo nie przyszedłem, aby powołać sprawiedliwych, ale grzeszników».

Oto słowo Pańskie.



Stół, zwłaszcza będący w domu, to nie tylko miejsce, gdzie się je, konsumuje, spożywa, zaspakaja głód i pragnienie. Stół to także miejsce, gdzie buduje się wspólnotę, umacnia więzi między ludzkie: rodzinne, zakonne, przyjacielskie. Siadając za stołem z innymi, dobrze jest najpierw widzieć człowieka, a potem potrawy. Faryzeusze zauważyli tylko, że Jezus jada z celnikami i grzesznikami, nie zauważyli, że z nimi rozmawia, słucha z uwagą, ma dla nich czas. A celnicy, grzesznicy czuli się przy Jezusie jak w domu, czuli się gośćmi, nie intruzami. Każdy, choć przez chwilę, mógł zapomnieć o noszonym przez siebie na co dzień piętnie grzesznika czy celnika. Mógł poczuć się pełnowartościowym, ważnym człowiekiem, na którym komuś zależy.
Dla Jezusa, tak naprawdę, uczta w towarzystwie celników i grzeszników była pretekstem, okazją, aby dotrzeć do ich serc, do ich często pogmatwanego życia, z którym sobie nie radzili, wobec, którego często byli bezradni. Dla Jezusa towarzysze przy stole byli głodni nade wszystko miłości i miłosierdzia. On dla nich, chorych na grzech, był lekarzem i lekarstwem jednocześnie. On przyszedł złożyć za nich ofiarę pełną miłosierdzia.